poniedziałek, 21 września 2015

M.A.C MASCARA in extreme dimension 3d black lash

Trochę mnie tu nie było, ale już do Was wróciłam. Dziś w roli głównej mascara marki MAC. Czy mi się spodobała i czy potwierdzam opinie, które są w większości negatywne, że to bubel? Zapraszam do czytania.


Na wstępie wybaczcie moją chwilową nieobecność ale była ona spowodowana problemami osobistymi, które sprawiły, że odechciało mi się dosłownie wszystkiego. Mam nadzieję, że ta sytuacja w której obecnie się znajduję zmieni się na lepsze i że ponownie nabiorę chęci do działania, czas pokaże. Na razie postaram się nie zaniedbywać bloga i Was. :*

Tak więc przejdźmy teraz do najważniejszej części postu, czyli do opisu moich wrażeń odnośnie drogiej mascary marki MAC z którą wiązałam ogromne nadzieje. Recenzję zacznę jednak od kilku uwag.


Po pierwsze szczoteczka, która jest bardzo niewygodna w użyciu. Duża i prosta, przez co ciężko nią operować w wewnętrznym kąciku. Pół biedy jeśli posiadamy duże oczy, a jeśli mamy małe?... Pomijając fakt, że szczoteczka jest silikonowa, co akurat lubię, to uważam że i tak niewiele dobrego tu wnosi.

Dalej muszę przyznać, że mascara ma zjawiskowo głęboką czerń, istna smoła! Czy zaliczam to jako zaletę? Szczerze? Nie mam zdania, tusz to nie cień. ;) Jednak widzę w tym produkcie sporo minusów. Podczas pierwszych prób testowania gdy jeszcze był świeży, spora jego ilość wędrowała na moje rzęsy. Tak zastygał, kamieniał, że przy każdej próbie dotknięcia rzęs odczuwałam ból o ile wiecie co mam na myśli. Był to główny czynnik, który zniechęcał mnie do dalszych testów.  

Następnie demakijaż. Koszmar! Potrzeba sporo wysiłku, by dokładnie zmyć ten tusz. Najtrudniej jest przede wszystkim u podstawy rzęs, gdzie ta szczoteczka w pierwszej kolejności zostawia właśnie tam, najwięcej ilości tuszu. Jako ciekawostkę nadmienię, że gdy swego czasu się wzruszyłam, to tusz, piekielnie łatwo zaczął się rozmazywać, spływać, więc lepiej unikać deszczu!


Z obietnic producenta dowiadujemy się, że mascara ma za zadanie wydłużyć, podkręcić i zwiększyć objętość przy czym rzęsy, stają się miękkie i elastyczne. Nie trudno się nie zgodzić w kwestii 'wydłużania' i jakiejś tam objętości. Jednak mascara nie podkręca mi rzęs w sposób, jaki oczekuje. Generalnie moje rzęsy mają tendencje do szybkiego 'opadania', a ta mascara dodatkowo obciąża mi rzęsy, co w efekcie wygląda to po prostu nijak. Na zdjęciu z prawej, rzęsy jeszcze są w miarę podkręcone, potem robią się proste jak drut. Z plusów (prócz wydłużenia) mogę nadmienić jedynie to, że mascara się nie kruszy.

(przepraszam za brak ostrości)

Oczywiście, efekt wydłużenia mnie satysfakcjonuje, bo jakże inaczej? Jednak nie odczuwam przyjemności z używania tej mascary. Obecnie mi ona lekko przeschła, co powoduje, że jest lepiej niż było pod względem ilości nabieranego tuszu. Summa summarum nie zmieni to mojego zdania. Demakijaż i szczoteczka, to m.in. główne powody mojego niezadowolenia. Chociaż ta mascara w ogóle ma coś w sobie odpychającego, że nawet nie chce się po nią sięgać... :/ Szkoda mi jedynie efektu wydłużenia, bo pod tym względem daje naprawdę radę!

Zachęcam do obserwacji :*



15 komentarzy:

  1. szczoteczka bardzo nie w moim guście, ale rzęsy wydłużyło genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam co do tego tuszu mieszane uczucia. Też lubię jego wydłużenie i zwiększenie objętości - ale bardzo łatwo skleja rzęsy i trudno operuje się tą szczoteczką ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio sie nad jakims tuszem zastanawialam :D dobrze ze zrezygnowalam na rzecz olejku do demakijazu mac ktory okazal sie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam bardzo podekscytowana tą maskarą, bo to przecież mac, jednak mój zapał szybko minął. Maskara strasznie skleja mi rzęsy, dam jej jeszcze szanse może jak trochę poleży, coś z niej będzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie cierpię tego tuszu i też nie mam żadnej przyjemności z używania go... :/ bubel jak 150!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdybym dała stówę za tusz, oczekiwałabym, że się sprawdzi. A tu tyle minusów :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać, ze każda z nas jest inna, bo ja akurat z tej maskary jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój tusz musi być trwały, bo mam powieki ze skłonnością do przetłuszczania. Na ten się nie skuszę. Polecam ci natomiast Maybelline Lash Sensational. Dla mnie obecnie najlepszy tusz ever :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt na rzęsach jest ładny, ale zważywszy na wady, o których wspomniałaś rzeczywiście nie warto do niej wracać. A jaki jest Twój ulubiony tusz?:)
    P.S. Mam nadzieję, że wszystko się u Ciebie ułoży:) Szybko nabieraj chęci do działania:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze nic od MACa chodź kuszą mnie ich szminki :) słyszałam że niektóre z ich produktów są przeciętne, szkoda ze tusz okazał się bublem ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. jak dla mnie to bez szału, nie kupiła bym go :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem zdania, że nie warto inwestować w drogie tusze, bo dobre można kupić za parę groszy. :D
    Obserwuję, będę zaglądać i będzie mi miło jak Ty również zajrzysz do mnie. :)
    http://syll-kosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz oraz za odwiedziny! :*

Jeżeli spodobało Ci się u mnie to zachęcam do obserwacji. ;)

Aneta :-)