sobota, 12 listopada 2016

GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID MATTE LIPSTICK

Mat na ustach to ciągle gorący temat. Dlatego też dziś w końcu postanowiłam przedstawić Wam swój punkt widzenia na temat pomadek z serii Longstay Liquid Matte z Golden Rose. Zapraszam!


Minęło ok ponad 7 miesięcy, od kiedy posiadam te pomadki. Jak można się domyślić dość długo podchodziłam do opublikowania tej recenzji, ponieważ chciałam jak najlepiej opisać swoje uczucia. Przez cały ten czas byłam świadkiem, jak internet szalał, a raczej kobiety oszalały na punkcie tych pomadek i w pewnym momencie miałam wrażenie, że mało kogo obchodzi, czy te pomadki faktycznie są warte tego szumu? Dobrym odpowiednikiem jest teraz podkład Catrice. Na pewno wiecie... już nawet nie kończę. Nie zrozumcie mnie źle. Produkt, jeśli jest tani i dobry, to czemu mam być na nie?... Mnie chodzi o całą tę otoczkę. Ogólnie mam swoje zdanie na ten temat i nie chcę go tu szerzej poruszać, ale jak pod różnymi postami czytam "gdzie ten podkład dostanę?", "kiedy będzie dostępny?", to uwierzcie, że dalej już nie czytam komentarzy. Mam nadzieję, że w końcu pojawi się on na półkach, a dziewczyny niech go wykupią i się lekko opanują... Do czego zmierzam, otóż pomadki z GR udało mi się kupić, zanim zrobiło się o nich głośno. Wówczas nie przypuszczałam, że staną się one tak popularne. Jakkolwiek zdecydowałam się na odcień 03, ponieważ w takich kolorach się odnajduje, ale jak się potem okazało, była to moja największa pomyłka. Jako drugi dobrałam odcień 10, bo byłam go po prostu ciekawa.


Za jedną pomadkę płacimy 19,90 zł, więc jest to cena typowa dla GR. Mnie cieszy, że te pomadki jak za taką cenętak solidnie wykonane. Osobiście nie lubię, gdy napisy ścierają się z opakowania i robi się produkt 'no name'. Tutaj wszystko jest bardzo dobrze wykonane i mądrze przemyślane jak aplikator, który precyzyjnie pozwala obrysować usta bez użycia konturówki. Zaskakująca jest również konsystencja produktu, która jest mocno płynna w porównaniu do innych matowych pomadek, jakie posiadam. Czy to dobrze, czy źle sama nie wiem, ale chyba przyjemniej maluje mi się usta, gdy formuła jest jednak bardziej gęsta. Jakkolwiek nie ma to znaczenia w późniejszej ocenie końcowej. Poza tym pigmentacja pomadek GR jest naprawdę dobra. J jedna warstwa produktu wystarcza, by w pełni pokryć usta kolorem. To o czym warto jeszcze wspomnieć to zapach, który jest bardzo słodki, pudrowy, coś jak budyń albo masa do ciasta. Po zastygnięciu na szczęście niewyczuwalny na ustach. A teraz, po tak wyczerpującym wstępie przejdźmy do poszczególnych kolorów.




Odcień numer 10 to doskonały przykład na to, że nie każdemu wszystko pasuje. Na szczęście nie wygląda u mnie trupio, ale to nie jest jeszcze powód do dumy. Kolor ten najlepiej wygląda przy chłodnym makijażu oka, na co ja akurat, nie często sobie pozwalam. Kupując tę pomadkę, nie sądziłam, że będzie ona tak wymagająca. W przypadku tego odcienia warto zaznaczyć, że jeśli Wasze zęby mają ewidentnie mocne, żółte tony, to strzeżcie się tego zakupu. Ten kolor jeszcze bardziej to podkreśli.

Odcień numeru 03 to temat do dyskusji. O ile numer 10 był w pełni matowy, o tyle 03 jak dla mnie już nie jest. Porównując oba zdjęcia niżej, ewidentnie widać, że 03 wyraźnie odbija światło, dlatego że zawiera w sobie  złoto — różowe drobinki (na żywo jest to bardziej widoczne). Niestety przy stoisku GR tego nie zauważyłam, więc absolutnie do nikogo nie mam pretensji, ale przez ten 'dodatek' nie jestem zadowolona z tego odcienia. Oczekiwałam również bardziej zgaszonego różu, a mam zdecydowanie jaśniejszy, lekko rażący kolor. Źle się w nim czuje.


Dla nas wszystkich zawsze istotna będzie trwałość, czy to cieni, czy podkładów, czy pomadek do ust. Ogólnie produktów do makijażu. Ja akurat nie wymagam dużo jedynie od zwykłych pomadek do ust. Od matowych oczekuje nieco więcej, a mianowicie tego, aby matowa pomadka przetrwała mi jakieś 2h bez jedzenia i picia. To jest dla mnie taki optymalny czas. Potem niech robi, co chce. 
 
Jak moja reguła ma się do tych pomadek? Otóż gorzej wypadł odcień 03. Już chwilę po aplikacji zaczyna po prostu pękać! Nie wygląda to atrakcyjnie, gdy się uśmiecham. To tak jakbyś miała pomadkę na zębach... Nie jesteś świadoma, że to się dzieje, dopóki nie spojrzysz w lustro. Druga sprawa jest taka, że już po godzinie zjada się do połowy. Co prawda schodzi równomiernie, ale czemu tak krótko? Z kolei 10 nie pęka i utrzymuje się zdecydowanie dłużej, ale też bez rewelacji. Nasuwa się pytanie, skąd taka rozbieżność...? 


Jakkolwiek chciałabym dzisiejszy post podsumować pozytywnie, bo lubię markę Golden Rose, ale niestety te pomadki mnie nie porwały. Właściwie mi samej ciężko powiedzieć, co w nich jest nie tak. Jednak fakt, że obie leżą nieużywane, zapewne o czymś świadczy. Wielokrotnie próbowałam dać im szansę. Jednak nie skradły mi serca na tyle, bym miała pokusić się o inne kolory z tej serii.


 Co sądzicie o tej serii GR? Jesteście zadowolone z tych pomadek?
 

Mam nadzieję, że mój dzisiejszy wstęp nikogo nie uraził. Jeśli chcecie, to piszcie również jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie.



16 komentarzy:

  1. Wydaje mi się że żaden z tych 2 kolorów by mi nie pasował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak zdecydowanie z odcieniem 03. :/

      Usuń
  2. Kolory bardzo mi się podobają 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ładne, aczkolwiek moim zdaniem nie dla każdego. Przynajmniej 10 ;)

      Usuń
  3. Ta trójeczka nawet by mi odpowiadała kolorystycznie, mimo że odbiega nieco rodzajem wykończenia od pozostałych pomadek. A, no i obecność złotych i różowych drobinek by mi nie przeszkadzała, ale wiesz, że lubię tego typu historie;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe wiem, wiem :) 03 to odcień, który podoba się większości kobiet. ;) Szkoda, że nie jest bardziej zgaszony...

      Usuń
  4. Dobrze, że piszesz tak szczerą opinię! Ja właśnie od dłuższego czasu mam ochotę poznać te pomadki, a ostatnio również dorwać ten słynny podkład Catrice ;) chociaz u mnie też często tak jest, że gdy ulegam powszechnym zachwytom i reklamom, to potem produkty mnie nie porywają (jak np. produkty Balea, Kobo czy Ziaja). Chociaż kolory tych pomadek bardzo mi się podobają - wybrałaś akurat odcienie, które mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam już, że każdy je przetestował i ostatnia robię o nich recenzje hehe :D Masz teraz dużo łatwiej, bo mnóstwo jest recenzji. U niektórych utrzymują się ponoć i 7 godz, co dla mnie jest niepojęte. Najlepiej kupić sobie jedną i na spokojnie przetestować. Ja żałuję, że kupiłam od razu dwie. A na podkład Catrice też pewnie się skuszę, ale nie zależy mi tak, jak niektórym osobom... :)

      Usuń
  5. Jak ja uwielbiam maty! 03 przepiękny! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 10 mi się bardzo podoba ;p raz na jakiś czas na pewno bym po nie sięgnęła, ale na co dzień raczej nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kolor ma coś w sobie, ale faktycznie nie jest na co dzień :D

      Usuń
  7. Nie miałam, ale bardzo ładne kolorki

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ta 10tkę i trochę ciężko mi się przełamać żeby nosić ją na co dzień :D zdarza mi się ją mieszać delikatni z innymi kolorami :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz oraz za odwiedziny! :*

Jeżeli spodobało Ci się u mnie to zachęcam do obserwacji. ;)

Aneta :-)