wtorek, 1 listopada 2016

TAK CZY NIE? O PĘDZLACH FIRMY AVON

Dzisiejsza recenzja powstała z myślą o osobach, które zastanawiają się nad zakupem pędzli firmy Avon. Marka już od jakiegoś czasu oferuje nam swoje pędzle i z tego co widać nie przestaje nad tym pracować, ponieważ wciąż pojawiają się nowe modele o całkiem kuszących cenach. Jednak czy aby na pewno są warte zainteresowania? Mam nadzieję, że dzisiejszy post rozwieje Wasze wszelkie wątpliwości co do jakości pędzli firmy Avon.


Wszystko zaczęło się od pędzla do różu. Ciekawość, atrakcyjna cena oraz dostępność, przeważyły szalę zakupu i tak oto nabyłam pierwszy pędzel firmy Avon. Wówczas pędzel mi się nawet spodobał (o czym za chwilę wspomnę) i gdy tylko w ofercie zaczęły pojawiać się nowe modele, nie miałam najmniejszego oporu, by pokusić się o kolejne sztuki. Obecnie moja ciekawość jest już skutecznie zaspokojona i nie zdecyduje się na pozostałe modele, jak i przyszłe, które firma zechce wprowadzić. A dlaczego? Dowiecie się, czytając dalej.

PĘDZEL DO RÓŻU (25,00 ZŁ) to pędzel, który jak wyżej wspomniałam, był moim pierwszym pędzlem tej firmy. Posiada on miłe i giętkie włosie, które jednak jest zbyt rzadkie, by z powodzeniem używać go do brązera (nigdy nie sugeruje się zaleceniami producenta w przypadku pędzli). Natomiast zdecydowanie bardziej nadaje się do różu czy rozświetlacza, ponieważ włosie jest na tyle specyficzne, że krzywdy nie wyrządzi. Można właściwie rzec, że to pędzel idealny dla osób początkujących. Jednak z perspektywy czasu pędzel zszedł na dalszy plan, aczkolwiek wciąż mam do niego sentyment. 


PĘDZEL DO KONTUROWANIA (25,00 ZŁ) zamówiłam z myślą o precyzyjnym, szybkim i łatwym konturowaniu. Oczywiście wszystko by się zgadzało, gdyby nie jego problematyczne włosie. Jest ono zdecydowanie inne niż w przypadku pędzla do różu. Przede wszystkim pędzel do konturowania ma więcej włosia, przez co jest bardziej zbity i lekko sztywny. Oprócz tego włosie nie należy do najmilszych. Podejrzewam, że znalazłyby się osoby, które stwierdziłyby, że włosie jest miłe w dotyku i nie mówię tu stanowczo nie, ale mając porównanie do innych pędzli, śmiem twierdzić, że to włosie jednak lekko drapie. Poza tym, czy sprawdza się w swojej roli? Tutaj mam bardzo mieszane uczucia i borykam się wciąż z odpowiedzią. Konturowanie da się tym pędzlem zrobić, ale sposób, w jaki nabiera on produkt oraz rozciera, pozostawia wiele do życzenia. 


PĘDZELEK DO EYELINERA (17,00 ZŁ) to pędzel, który służy mi jedynie do przyciemniania linii rzęs czarnym cieniem. Do eyelinera absolutnie się nie nadaje z tego względu, że włosie jest zbyt miękkie i sprężyste.

PĘDZELEK DO CIENIOWANIA BRWI (17,00 ZŁ) to pędzel, który sprawdzi się chociażby do rozcierania kredki, ponieważ ze względu na swój kształt jest bardzo uniwersalny. Ma bardzo fajny, czubaty kształt, który idealnie trafia w docelowe miejsce. Jest lekko sztywny, ale w jego przypadku to zaleta.

PĘDZELEK DO CIENI Z GĄBECZKĄ (18,00 ZŁ) to prawie kolejny niewypał. W ogóle nie korzystam ze strony z włosiem. Jest ono bardzo, ale to bardzo sztywne i zbite. Źle aplikuje się nim cienie. Mówiąc krótko — totalna porażka! Za to mam odmienne zdanie, jeśli chodzi o drugą stronę pędzla, czyli gąbeczkę. Uwielbiam ją do pigmentów, ogólnie cieni sypkich. Bardzo dobrze nabiera produkt i jest bardzo precyzyjna. W jej przypadku (metodą stemplowania) można uzyskać upragniony efekt cieniami sypkimi bądź prasowanymi np. w wewnętrznym kąciku. Jednak czy warto dla samej gąbeczki zakupić ten pędzel...?

PĘDZEL DO BRWI (18,00 ZŁ) to pędzel, który zakupiłam głównie z myślą o szczoteczce do wyczesywania brwi, ponieważ takich pędzli mam mało. W tej kwestii zastrzeżeń w ogóle nie mam. Natomiast druga strona pędzla jest płasko ścięta, więc można sobie nią wyrównać np. linię brwi. Innego zastosowania nie widzę, ponieważ włosie jest również bardzo sztywne i bardzo zbite, a tym samym nieprzyjemne dla oka pod żadnym względem.


Wszystkie pokazane tu pędzle łączy jedno — sztuczne, niezbyt przyjemne włosie. Mimo, że wykonanie pędzli jest całkiem solidne, a włosie nie wypada, to i tak nie mogę wystawić im pozytywnej oceny. Wszystko przez jakość włosia, bo nie ukrywajmy, to ono jest tu najważniejsze. Pędzlami pracuje mi się źle, dlatego też rzadko po nie sięgam. Nadmienię również, że zawsze kupowałam je w promocji, a więc były to kwoty nieprzekraczające 10,00 zł. Jedynie pędzel do konturowania i różu kosztowały nieco więcej. Także pędzle firmy Avon na tle pędzli takich marek jak: Kavai, Hakuro, BH Cosmetics, Maestro, Real Techniques czy GlamBRUSH wypadają bardzo, ale to bardzo słabo. Myślę, że ich jakość ewidentnie obrazuje kanał Avon Makeup Tv, gdzie dziewczyny w ogóle z nich nie korzystają, robiąc dla nas makijaże. Mnie, absolutnie to nie dziwi. Nawet drogeryjne pędzle typu Essence czy Catrice, które de facto również posiadam, są o wiele przyjemniejsze w pracy.



Pozdrawiam!




12 komentarzy:

  1. Dlatego nie przepadam za takimi produktami jak z Avon czy Oriflame.

    Już sama cena sugeruje, że może być coś nie tak. Niby nie ma jakiejś dużej różnicy cenowej, ale jest. Dlatego też nigdy mnie jakoś nie zachęcały te produkty.
    Kiedyś kupiłam pędzle tańsze i się przejechałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda marka ma swoje dobre i złe produkty. :) Lubię kupować pędzle, mam ich sporo, no ale w tym przypadku niestety to była pomyłka. ;)

      Usuń
  2. Mam ten pędzel do konturowania i sprawdza się tak sobie. Na razie to jedyny jaki mam, więc z niego korzystam, ale myślę nad kupnem innego. Innych pędzli z Avon nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja po niego prawie w ogóle nie sięgam. :/ Największe rozczarowanie wśród całej mojej kolekcji pędzli Avon...

      Usuń
  3. Szkoda, że pędzelek do konturowanie nie do końca się sprawdził bo szukam jakiegoś ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam rozejrzeć się za pędzlami innych marek ;)

      Usuń
  4. spodziewałam się,że tak może być :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację co do tych pędzli. Jakość wykonania pędzli jest całkiem dobra, ale włosie dużo gorsze np. od Hakuro :/ Niemniej, mam pędzel języczkowy (niby do podkładu), który jest rewelacyjny do nakładania maseczek, oraz taki dwustronny ze szczoteczką do czesania brwi i one służą mi do dziś :) a raz miałam pędzel z Oriflame i to była po prostu masakra - włosie tak bylejakie i nieprzyjemne, że nadawał się tylko do czyszczenia klawiatury :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tych pędzli w ofercie jest jeszcze co najmniej kilka. Jak piszesz języczkowy, potem do pudru, jakiś kabuki, dwustronny do blendowania i jeszcze coś by się znalazło :D Ogólnie sięgam po te pędzle, ale to ostateczność wynikająca z braku czystych pędzli :) A co do oriflame, to mam ich 3 pędzle. Języczkowy, do różu oraz blendowania. Ten pierwszy wykorzystuje do maseczek, bo jest beznadziejny. Do różu używam jak najbardziej. Po paru praniach już nie drapie jak na początku. Tak samo do blendowania 'złagodniał'. :) Na nich pracuje mi się akurat dobrze. Moje pierwsze pędzle z naturalnego włosia, więc mam też do nich sentyment. ;D

      Usuń
  6. Wyglądają całkiem ładnie, szkoda, że nie sprawdzają się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jeden pędzel z Avonu z serii Luxe i powiem Ci, że nie mam się do czego przyczepić. Używam go do podkładu, choć z tego, co pamiętam miał być chyba przeznaczony do nakładania brązera, a w tej roli akurat niezbyt dobrze się spisywał.
    Planuję kupić go ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem wierna Hakuro i bardzo je lubię

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz oraz za odwiedziny! :*

Jeżeli spodobało Ci się u mnie to zachęcam do obserwacji. ;)

Aneta :-)