sobota, 28 stycznia 2017

USTA NICZYM MILION DOLARÓW? / SWATCHE NAJNOWSZYCH ODCIENI POMADEK WIBO

Dzisiaj zapraszam Was na przegląd najpopularniejszych pomadek Wibo - Million Dollar Lips. Czy te pomadki faktycznie są tak dobre jak o nich się mówi, czy też nie? O tym w dalszej części postu.


Seria matowych pomadek Million Dollar Lips to bez wątpienia absolutny hit marki Wibo. Zainteresowanie tą serią jest naprawdę spore i kiedy tylko dowiedziałam się, że marka wypuszcza dwa kolejne odcienie, bez wahania pobiegłam do Rossmanna z obawy, że znikną zaraz z półek. Problemów z dostępnością nie było żadnych, dzięki czemu, jestem w stanie zaprezentować Wam prawie wszystkie odcienie z danej serii z wyjątkiem numeru 2.

Moje pierwsze zastrzeżenia, jakie tyczą się tych pomadek to ich złe opakowanie. Czarny plastik mimo tego, że mocny, niezbyt cieszy moje oko. Przede wszystkim nie widzę produktu w środku i nie wiem, ile mi go zostało. Takie rzeczy ja akurat lubię wiedzieć. Jednak za tę cenę nie można oczekiwać zbyt wiele. Ponadto ciekawostką, jaką zauważyłam, mając prawie wszystkie odcienie, jest fakt, że różnią się one datą ważności po otwarciu. Odcienie, które kupiłam jako pierwsze, mają termin ważności 6 miesięcy po otwarciu, gdzie pozostałe (w tym najnowsze) - 12 miesięcy. Nie wnikam skąd taka zmiana. Aczkolwiek wydaje mi się, że te z krótszą datą ważności mają lepszą konsystencję (lepiej rozprowadzają się na ustach). Jednak nie przywiązujcie do tego zbyt dużej uwagi, bo być może jest to moje takie mylne wrażenie.


Mając za sobą dane kwestie, przejdźmy teraz do omówienia poszczególnych kolorów. Pomadka numer 1 to typowy zgaszony róż, który był bardzo popularny w ubiegłym roku. Sama uwielbiam takie kolory, jednak jestem trochę rozczarowana nową wersją tej pomadki. To nie jest ten sam odcień co kiedyś (z taką opinią spotkałam się również u innych dziewczyn). Szkoda, bo zdecydowanie bardziej podobał mi się poprzedni kolor. Na zdjęciach oczywiście widzicie nowy odcień tej pomadki

Kolejny odcień, jaki posiadam to numer 3. Określiłabym go jako malinę wpadającą w nuty różu, czerwieni i wiśni. Kolor idealny na wieczór. Skupia na sobie każdy wzrok, bo na ustach prezentuje się wyjątkowo oryginalnie. Dla mnie ten kolor to klasyka. Posłużył mi na niejedną uroczystość i gwarantuję Wam, że odcień ten robi praktycznie cały makijaż! Podkreśla również biel zębów.

Kolejny już odcień, numer 4, to zmysłowa i elegancka czerwień mająca w sobie pomarańczowe tony. Takie odcienie czerwieni bardzo ożywiają buzię i stanowią idealny wybór na wieczór. 

Numer 5 to nowość w szafie Wibo. Nie ukrywam, że czekałam na pojawienie się jakiegoś nudziaka z tej serii i jak widać, w końcu się doczekałam, ale bubla! Jestem bliska temu, by wywalić go do kosza... Jest za jasny, wygląda nijako, a na zdjęciach wychodzi koszmarnie! Był to odcień, któremu poświęciłam najwięcej uwagi przy robieniu zdjęć! Strasznie się rozmazuje podczas aplikacji, robi prześwity i ma najbardziej suchą formułę z całej 5! Zaznaczę, że na moją prośbę, dostałam produkt z szuflady, więc z tą wersją koloru jest po prostu coś nie tak. 

Numer 6 to drugi nowy odcień z serii Million Dollar Lips. Jest to również odcień zgaszonego różu, ale zdecydowanie chłodniejszego niż w popularnej jedynce. Ogólnie ładny kolor i nie mam mu nic do zarzucenia, ale mam wrażenie, że na ustach lekko ciemnieje.


Formuła pomadek Wibo to gęsta konsystencja, która po chwili zastyga, racząc nas efektem czystego matu, ale z pudrowym uczuciem na ustach. Nie jest to straszne, ale nie ukrywam, przeszkadza. Ogólnie te pomadki tworzą taką lekką skorupę, co większości z Was może się nie spodobać, ale mam wrażenie, że dzięki temu usta stają się bardziej pełne i zmysłowe. Mnie taki efekt zadowala, dlatego jestem w stanie pocierpieć te parę godzin. Jedynie, na co mogę uczulić, to ilość nakładanych warstw. Im więcej, tym gorzej. 
 

Generalnie pomadki są trwałe. Spokojnie wytrzymają 4 godziny bez picia i jedzenia. Nie odbijają się na żadnych szklankach itp. Komfortowe niestety nie są, ale im to wybaczam, bo pięknie wyglądają na ustach. Poza tym delikatnie podkreślają linie ust i co ważne, równomiernie zjadają się od środka.


Podsumowując, czy jestem zadowolona z tych pomadek? Oczywiście, że jestem zadowolona, ponieważ za cenę ok 11 zł mamy nieidealny, ale przyzwoity produkt. Lubię siebie w tych pomadkach, bo optycznie powiększają mi usta i sprawiają, że czuję się pewniej. :)

 Moim absolutnym ulubieńcem z całej kolekcji jest odcień numer 3, a Wasz? :)


Dziękuję za wszystkie komentarze!

Pozdrawiam! :)



18 komentarzy:

  1. Nr 3 i 6 podobają mi się najbardziej 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również, choć wolę bardziej 3 :)

      Usuń
  2. Posiadam numerki 1,2 i 4, ale koniecznie muszę zaczaić się na te nowe kolorki. To prawda, że tworzą lekką skorupę i lepiej kolejnych warstw nie nakładać. ALe masz rację- wyglądają przepięknie na ustach i zostaje im to wybaczone. Moim zdaniem wszystkie kolorki na twoich ustach wyglądają ślicznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Uważaj jedynie na 5, bo nie wszystkim ten odcień przypadł do gustu. ;)

      Usuń
  3. Nie wiedziałabym, na który się zdecydować :) Wszystkie sa piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, choć numer 5 dla mnie jest nijaki. Widać to bardziej na żywo ;)

      Usuń
  4. No nie wiem, czy ja bym była zadowolona, ale na Twoich ustach prezentują się pięknie :) nr 5 i 6 to takie "moje" kolory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Justynko ;* No te pomadki nie są idealne, ale mają swój urok. :)

      Usuń
  5. Wyglądają pięknie! Nie przepadam za tym uczuciem "skorupy", jak to nazwałaś, ale chyba dzięki temu się nieźle trzymają. Już tyle razy się na nie czaiłam w Rossmannie i nigdy nie kupiłam - zawsze są jakieś takie wymacane, że się boję :P Obserwuję, podoba mi się u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować popytać panie w Rossmannie, czy nie zechcą poszperać w szufladzie za nimi. ;) Ja w ten sposób nabyłam co najmniej kilka produktów Wibo. :)

      Dziękuję, bardzo mi miło! :)

      Usuń
  6. odcień nr 3 prezentuje się naprawdę uroczo! Lubię takie kolory :)
    Pomadki interesujące nie miałam jeszcze nic z Wibo, prócz lakierów do paznokci. Chętnie się skuszę.
    Bardzo ciekawy posiadasz blog, podoba mi się Twój styl pisania i te przepiękne zdjęcia które dodajesz. Chętnie zostanę z Tobą na dłużej. Czekam na kolejne posty! W wolnej chwili zapraszam do siebie, może coś przypadnie Ci do gustu :) Miłej niedzieli życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów. <3 :)

      Usuń
  7. Po swatchach w internecie myślałam że kolor numer 6 będzie dla mnie odpowiedni ale patrząc na twoje zdecydowanie wybrałabym 1:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie na ustach 6 wypada lepiej, ale najlepiej sprawdzić sobie testery i je porównać. :)

      Usuń
  8. Kupiłam 6 z myślą, że będzie znacznie jaśniejszy od 1, a tu szok! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne kolory, 1 i 2 chyba najpiekniejsze:) Jednak te zastygające pomadki kompletnie mi służą:/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz oraz za odwiedziny! :*

Jeżeli spodobało Ci się u mnie to zachęcam do obserwacji. ;)

Aneta :-)